czwartek, 5 stycznia 2012

Pogwarki telefoniczne

Spider: Dlaczego tak długo nie odbierasz??
Bee: Musiałam przyjść z drugiego pokoju...
Spider (z wyrzutem): To chodź szybciej, bo ja się martwię w tym czasie.

wtorek, 3 stycznia 2012

Pogwarki sklepowe

Stoisko z serami w dużych delikatesach. Sprzedawca odważa kawałek Comté razem z wielkim arkuszem papieru do zawinięcia, następnie Beaufort z taką samą płachtą papieru, owczy P`tit Basque podobnie...

Spider (do Bee): Czy to nie powinno być ważone bez papieru?
Bee: Przecież taki papier nic nie waży.
Spider: Nic to waży poruszający się foton.

Z trudem udało się go przekonać, żeby nie zrobił ekspedientowi miniwykładu na temat masy fotonów.

niedziela, 1 stycznia 2012

Boże Narodzenie w Paryżu

Piękną mamy wiosnę tej zimy. Drugiego dnia Świąt w przydomowym ogródku kamiennego domu przy trasie RERu ujrzałam, dokładnie i wyraźnie, kwitnący krzew cytrynowych róż. Nie jakiś marny i mizerny pączek, ale cały krzak obsypany kwiatami we wszystkich stadiach rozkwitu. RER, wbrew swej nazwie zawierającej słowa "szybka" oraz "kolej", nie jeździ szczególnie prędko, więc miałam dość czasu, aby stwierdzić, iż nie była to fatamorgana powstała w wyniku kontaktu nagrzanego powietrza z zimnymi szynami.

Paryżanie natychmiast zarejestrowali błękit na niebie i wylegli do parków, obsiedli kawiarniane ogródki wespół z turystami, dla których oczywiście kolor nieba nie jest czynnikiem decydującym o opuszczeniu czterech ścian, w końcu nie przylecieli ze wszystkich stron świata, żeby podziwiać hotelowe tapety.

Notre Dame dumnie prezentowała w słońcu przypory, sterczyny, maszkarony i inne detale gotyckiej architektury.
W parku z tyłu katedry Spider sfotografował detale paryżanek ;) Z ulgą odnotowałam, iż tutejsze niewiasty porzucają czernie, szarości i biele, monochromy nużące dla oka jak zimowe niebo, na rzecz intensywnych barw. Wdzięczny koczek na czubku głowy to fryzura chętnie noszona przez młode Parisiennes.
Kolory naprawdę wracają do łask.
Na moście św. Ludwika zawsze można liczyć na odrobinę rozrywki - od kuglarskich sztuczek polegających na noszeniu akwarium z rybkami na głowie po jazzowe i bluesowe brzmienia.
W Paryżu przechodzimy ulicę głównie "na czerwonym", na temat tego miejscowego obyczaju zrobiłam wywód tutaj. Ów starszy wiekiem przechodzień wyróżniał się z tłumu białym, wykrochmalonym gorsem, białymi skarpetami w czarnych pantoflach, w ręce dzierżył równie białą, papierową torbę Diora. Do dziś zastanawiam się, o co chodziło z tymi skarpetkami?Prowokacja?
Przekorna, antyświąteczna witryna brytyjskiej marki Ted Baker w dzielnicy Marais może na długo zniechęcić do konsumpcji drobiu, ze szczególnym wskazaniem na indyki. Ten źle oskubany, z wybałuszonymi oczami (podduszony??), trzęsący flakowatym "nosem" indor był jednocześnie zabawny i odrażający.
Hotel de Chatillon - jedna z licznych w Marais dawnych rezydencji. Każdej chciałabym wydrzeć tajemnicę czasu, który przeminął.
Zaglądamy do sklepiku specjalizującego się w wydawnictwach fotograficznych z drugiej ręki. Niewielka powierzchnia, półki, lada, podłoga zawalone albumami, pismami modowymi. Stara, wytarta wykładzina nie sprzątana od miesięcy. Sprzedawca dziwi się, że zrobiłam zdjęcie z zewnątrz. Mówię, że coraz mniej takich miejsc w Paryżu. Wypierają je wymuskane butiki. Pytam, od jak dawna istnieje sklep (i nie chodzi mi o ustalenie wieku wykładziny ;). Pan rzecze, że od dawna. Od pięćdziesięciu lat, sześćdziesięciu, nie daję za wygraną. Od dawna, odpowiada. Widocznie od tak dawna, że zapomniał :)
Skrzyżowanie ulicy Oberkampf i bulwaru Lenoir.
Sklep ze słodkościami mistrza czekoladnika Georga Larnicola przy rue de Rivoli.
Mistrz zaszalał.
Chodzenie po Paryżu bywa jak siedzenie przy świątecznym, suto zastawionym stole. Oczy by jeszcze jadły, ale głowa już nie przyjmuje nowych obrazów. Należy wtedy udać się na spoczynek do skromnego Gif.

sobota, 24 grudnia 2011

Życzymy...


Szczęśliwych Świąt
Pięknego 2012
Niech będzie rokiem rozwiniętych skrzydeł

Bee i Spider

Happy Christmas
Beautiful 2012
May that be the year of spread wings

Bee and Spider

piątek, 23 grudnia 2011

Paryż odświętny

Królewicz Paryż wystroił się na Boże Narodzenie i Nowy Rok. Uwodzi światłem, hipnotyzuje kolorami, czaruje dekoracjami witryn.

Lafayette udaje z sukcesem mauretański zamek
Światełka zapalają się w różnych konfiguracjach, żeby w końcu zabłysnąć hurtowo
Bulwar Saint Germain, na rogu restauracja Les Deux Magots, sławna dzięki przesiadującym w niej niegdyś gościom. Hemingway, Picasso, Camus, Sartre, Mauriac - filary XX. wiecznej literatury i sztuki oraz niejednego paryskiego lokalu gastronomicznego.
Le Bon Marché, jedna z najstarszych na świecie galerii handlowych, której początki sięgają pierwszej połowy XIX wieku
Plac Vendôme płonie
Avenue Montaigne
Wejście do hotelu Plaza Athénée, z którego okna bohaterka Seksu w wielkim mieście, Carrie, piszczała na widok wieży Eiffla
Rondo Champs-Élysées
Ronda cd
Champs-Élysées - ujęcie dla lubiących mrużyć oczy...
... i dla tych, którzy wolą trzymać szeroko otwarte.
Kolory ledowych kręgów zmieniają się co kilka minut - od błękitu, przez fiolet, róż, po zieleń - na gałęziach drzew wiszą sznury metalicznych blaszek połyskujących w ich świetle
Kapiący od złota Hermès
Kapie z wszystkich ośmiu czy dziesięciu okien wystawowych domu towarowego Hermèsa przy prestiżowej ulicy Faubourg-Saint-Honoré
Dior również postawił na złoto, widocznie taki trend obowiązuje w modzie witrynowej na sezon jesień /zima 2011
Dior
Wytwórca czekoladowych smakołyków w bocznej uliczce też się postarał
Przed Panteonem, przed merostwami wielu paryskich dzielnic wyrosły świerkowe zagajniki
Przyjemnie spacerować po Paryżu w grudniu.

Santa is coming

Zostałam skrytykowana przez takiego jednego, że wypisuję jakieś banialuki, w dodatku przed Świętami, zamiast kreować przyjemną atmosferę, zamieszczać zdjęcia paryskich iluminacji i choinek. Postanowiłam się poprawić, więc na początek posłuchajcie tej uroczej piosneczki z 1953 roku. Jeżeli szukacie nadal pomysłu na prezent, wystarczy zagłębić się w słowa i macie całą listę doskonałych podpowiedzi ;)

wtorek, 20 grudnia 2011

Ogłoszenie

Z zapisków Nihon Anno Domini 2007

01.11.2007, czwartek

W Polsce Wszystkich Świętych, w Japonii zwykły dzień roboczy.


Jakiś japoński oni (diabeł) podkusił mnie, żeby przeczytać ogłoszenie na tablicy przy sąsiedniej klatce schodowej. Było zakurzone, sfatygowane i należało zostawić je w spokoju, zamiast rzucać się na każdy zapisany kawałek papieru, jaki pojawia się w zasięgu wzroku. Ten skrawek ostrzegał przed napastnikiem, który molestował („harassed") panią na rowerze („lady on a bicycle”) w późnych godzinach wieczornych na nieoświetlonym, bezludnym i dezdomnym odcinku drogi wiodącym do ośrodka naukowego, w którym mieszkamy. Nie padło słowo gwałciciel ani gwałt, autorzy ogłoszenia dawali nadzieję, że kobieta wyszła cało z opresji…

Tak czy inaczej całe moje jestestwo (ależ to idiotyczne określenie) poddało się potężnemu trzęsieniu ziemi, powyżej siedmiu stopni w japońskiej skali, i mit bezpiecznej Japonii legł w gruzach. Aż do tej chwili miałam tu ogromne poczucie bezpieczeństwa, jakbym mieszkała na Księżycu. Mogłam wędrować przez Jokohamę czy Kioto w środku nocy bez cienia strachu. Jeździć rowerem do supermarketu o zmroku. Od dzisiaj żadnego łażenia po zakamarkach Tokio, zakupy będę robić w samo południe i pokonywać ostatni fragment trasy jak czujny policjant na patrolu.

02.11.2007, piątek

Pochmurno, chłodno, przelotne opady, z tyłu głowy myśl o gwałcicielu grasującym w okolicy. Opanowałam do perfekcji sztukę nakręcania się. Udaję się z wizytą do Susimity na pierwsze piętro omówić ponure zagadnienie. Podobno ogłoszenie wisiało już w czerwcu, kiedy nasi hinduscy znajomi przyjechali do Tsukuby. Pojawia się nadzieja, że zbrodniarz porzucił ten rejon, miasto, może nawet wstrętny proceder. Małżonek Susimity pytał współpracowników o incydent, ale zaprzeczyli w żywe oczy, twierdząc, że w Japonii jest bezpiecznie i nie ma się czego bać. Zachowanie często spotykane wśród starszego pokolenia tubylców - wpieranie sobie i innym, że na reputacji ich kraju nie istnieje żadna rysa. Susimity nie przekonali. W środku dnia, na terenie ogrodzonego, strzeżonego ośrodka zamknęła drzwi na zamek i łańcuch, zanim wstawiła wodę na herbatę.

Od młodszego pokolenia dowiedziałam się, że "lady" uciekła napastnikowi, podobnych zdarzeń nie odnotowano.

Do zapamiętania na przyszłość: nie czytać starych ogłoszeń, a skoro już się to zdarzy, nie emocjonować się nimi, bo przeważnie są nieaktualne.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...