Szłam ulicą Świdnicką, kiedy minął mnie trzydziestokilkuletni mężczyzna rozmawiający głośno przez telefon:
- Mam normalnie żonę, a ta się do mnie dopier..., poje... szmata... - usłyszałam.
Sama bym takiej wiązanki nie puściła, bo aż tak nie przeklinam, ale podpisuję się obiema rękami pod opinią na temat pań wchodzących z butami w cudze związki, małżeństwa. Identyczną mam na temat panów, zakompleksionych narcyzów, wiecznych smarkaczy, skrzywdzonych boguduchawinnych, którzy korzystają z tychże pań zainteresowania, łaskawości, pocieszenia, zanim z godnością zakończą niespełniającą ich oczekiwań relację.
Uznanie dla podsłuchanego mimochodem mężczyzny za lojalność, uczciwość, dojrzałość. Pal sześć intensywny język, bo może właśnie taki jest tu na miejscu.
Marta Lissowska "Trzy siostry" - Grand Prix 15. Konkursu Gepperta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz