sobota, 3 marca 2018

Odwieczny problem

Miłość w świecie wyobraźni nie do końca się sprawdza (polecam poprzednią notkę). Niunia przechodzi do realu.

Dialogi zrelacjonowane przez Spidera.

Tenże przewozi dziewczynkę ze szkoły do oczekującej w domu ciotki.
- Wujku - dobiega go z tylnego siedzenia - chciałabym rozkochać w sobie Michała, ale nie wiem, jak to zrobić.
Wujkowi rzednie mina.
- Ja... nie mam pojęcia. Zapytaj ciocię.
- Ciocia będzie wiedziała?
- Na pewno. (Ale skąd ta pewność?:)
- Pytałam już babcię, tylko jej pomysły nie za bardzo mi się podobają. (Możliwe, że miały związek z regularnym czesaniem włosów. ;)

Ciotka ze zrozumieniem i gorliwością udzieliła kilku rad, które uznała za przydatne dla ośmiolatki (o włosach też było :), ale równanie X+Y=WM (Wielka Miłość - jakby kto zapomniał) jest, niestety, bardziej skomplikowane niż problemy milenijne i bez pomocy istot o wyższej inteligencji z odległych galaktyk raczej nie uda się go ludzkości rozwiązać.
Pozostaje trzymać kciuki za N.



Zdjęcie pochodzi z wystawy "Siła kobiet" w Centrum Kultury Fama na Psim Polu i przedstawia prace japońskiej artystki Amiki Jibu.

środa, 14 lutego 2018

Na św. Walentego


- Ciociu, powiem Ci coś... tylko, żebyś nie wygadała moim koleżankom z klasy... i wujkowi.
- Obiecuję.
- Jestem zakochana...
O żeż... Tego się nie spodziewałam po dzieweczce, która jeszcze niedawno twierdziła, że chłopaki są bleee.
- A w kim?
- W Michale, ale bawmy się już.


Za dwa tygodnie zapytuję Niunię:
- Co słychać u Michała?
- No... jest moim chłopakiem.
Coś mnie tknęło.
- A on o tym wie?
- Nie.
- I... nie przeszkadza ci to?
- Niee. No, bawmy się ciociu.


Rozmowy z Niunią przypominają o najprostszych prawdach: Wyobraźnia w życiu i w miłości jest nieodzowna. :)

czwartek, 1 lutego 2018

Nostalgia i szaleństwo w męskim wydaniu

Demokratycznie i równościowo oddaję muzyczny głos panom. Od utworu Sweet amerykańskiej grupy Cigarettes Afer Sex nie mogę i nie chcę się opędzić. Gra mi w głowie albo w laptopie od kilku dni. Przedstawiciel gatunku zwanego niezwykle trafnie dream pop`em. Uwaga, naprawdę można się rozmarzyć i niebezpiecznie odpłynąć od rzeczywistości...
Piosenka idealna do kameralnego tańca we dwoje. (Spider wytrzymał dwie minuty, czyli jedną siódmą tej delikatnej, cudownie zapętlonej kołysanki... Dla mnie mogłaby trwać drugie tyle... :) 


Z wysp szczęśliwych chciałabym Was teraz zabrać do jaskini, w której trwają rytualne, transowe tańce wokół ognia i rządzą pierwotne, nieujarzmione przez kulturę instynkty. Polska formacja BNNT i The Last Illiterate. Wytrzymajcie do szóstej minuty, potem jest jeszcze lepiej. Utwór idealny na poranne pobudzenie ducha walki przed trudnym dniem.

 

W kolejnej piosence zakochałam się od pierwszego słyszenia... Genialny "staroć", w którym smutek i rezygnacja wybrzmiewają na równi z pogodą ducha i nadzieją. Dwóch muzycznych gigantów John Lee Hooker i Van Morrison w niezapomnianym duecie I cover the Waterfront.


P.S. Poczułam się trochę jak prezenterka radiowa. Fajna robota :)

wtorek, 16 stycznia 2018

Nostalgicznie, pięknie i kobieco...

... czyli utwory, których słuchałam z upodobaniem na przełomie 2017/2018.




wtorek, 9 stycznia 2018

Na dobry początek


Drodzy,
lepiej późno niż wcale (wierzę przysłowiom),
dlatego pomimo posuniętego w dniach stycznia,
pozwolę sobie pożyczyć Wam, 
żeby w Nowym Roku 2018 Wasze życie
jak najczęściej przypominało kolorami, tematyką i atmosferą
zaprezentowane powyżej płótno Maurice`a Denisa.
Czego i sobie życzę. :)
Bzzzz....
Bee

środa, 6 grudnia 2017

Prawda spod młyna


Taka instalacja objawiła się moim oczom na niedzielnym targu. Jakby wypowiedź współczesnego artysty w temacie nadciągających świąt...
Na szczęście są jeszcze galerie handlowe ze swoimi performansami i wystawami. ;)

niedziela, 29 października 2017

Dzień dobry!

W tę ponurą niedzielę, której nie pojechaliśmy na giełdę staroci do Zielonej Góry, ponieważ Spider nie uległ żelaznej argumentacji, że na wrześniowej giełdzie w Jeleniej Górze handlarze z najciekawszymi dla mnie przedmiotami z Dalekiego Wschodu pochodzili z zielonogórskiego, w tę mokrą niedzielę, której nie wybrałam się nawet na targ "pod młynem", bo wieje tak, że sprzedawcy jajek i porcelany raczej nie dopisali, nadszedł odpowiedni moment, żeby przenieść się do obfitującej w słońce i antyki Italii. A dokładnie do Vicenzy i jej bliskiego sąsiedztwa, słynących z renesansowych pałaców i willi projektu  genialnego architekta Antonia Palladio, które mieliśmy przyjemność oglądać tego lata.


Willa Capra "La Rotonda". Mistrzostwo harmonii, ucieleśnienie palladiańskich ideałów. Na jej widok, który ukazał się nam niespodziewanie na niewielkim pagórku pośrodku wiejskiej okolicy, kiedy jechaliśmy samochodem, poczułam ciarki na plecach. Mój układ nerwowy reaguje w ten sposób tylko na arcydzieła. :)


Centrum Vicenzy i Basilica Palladiana, fascynująca swoim porządkiem licznych rysowników, malarzy, architektów, którzy siedząc na schodach naprzeciwko odwzorowują proporcje jej pięknych loggii na papierze.
Dziedziniec przed wejściem do Teatru Olimpijskiego.

Kolejne dzieło Palladia, renesansowy teatr w Vicenzy, Teatro Olimpico.
Willa w Caldogno zachwyca freskami ukazującymi rozrywki posiadaczy ziemskich, tańce, muzykowanie, uczty, ale przede wszystkim psychologicznym zróżnicowaniem postaci i pokomplikowaniem ich wzajemnych relacji, jakiego nie powstydziłby się Bergman. 









Przyjemnej niedzieli życzę :)

To już nieco dalsze sąsiedztwo Vicenzy, ale nie mogłam się oprzeć.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...