sobota, 12 grudnia 2015

Męskie-żeńskie

W zeszłą sobotę wyruszyliśmy po dłuższej przerwie do "moich stodół". Okazja dla mieszczuchów, żeby popatrzeć na misterne szpalery bezlistnych drzew wzdłuż lokalnych dróg, traktor orzący czarną ziemię, wiejskie kościółki, oszałamiający zachód słońca w nieograniczonej przestrzeni.




W "stodołach" dobrałam się wreszcie do zastawionych zwykle stelaży z obrazami, ponieważ usunięto część szaf i kredensów. Przerzuciłam kilkadziesiąt amatorskich pejzaży, podejrzanych abstrakcji, dziwacznych grafik, żeby skusić się na linoryt przedstawiający trzech silnych, zdecydowanych mężczyzn. Ujął mnie ekspresjonistyczny rysunek, kompozycja i bijąca od nich energia.

Przytaszczyłam grafikę do domu i kombinując, na której ścianie by ją umieścić zrozumiałam, jak bardzo nie pasuje ten męski żywioł do zaludniającej nasze mieszkanie kobiecej gromadki, jaką zebrałam kierując się preferencjami estetycznymi i ... emocjami. Nie przystają owi panowie ani trochę do uśmiechniętej damy niosącej wazon chryzantem, ni do pani na krześle zerkającej przelotnie przez ramię do tyłu, czy do dziewczyny w szale myśli, uwielbianej przeze mnie, bo pod te myśli można podłożyć tak wiele, ani nawet do nagiej, androgynicznej istoty na szczycie góry modlącej się do wschodzącego słońca. Pasują ewentualnie do Spidera, ale nad jego biurkiem wisi już grafika..., która idealnie wkomponowała się w tym miejscu ze względu na rozmiar i ramę, choć miewam wątpliwości, czy pracujący Spider powinien mieć przed oczami symboliczną, dołującą "Noc" Hodlera... Sądzę nawet, że mógłby ten fakt dekoratorski wykorzystać przeciwko mnie np. w sprawie rozwodowej. Hmmm... Przeniósł się ostatnio z laptopem do innego pokoju. W każdym razie nawet pod groźbą rozwodu Hodler zostaje na swoim miejscu. :)
Znalezione obrazy dla zapytania die nacht  Hodler
Tak wygląda oryginalny obraz Ferdynanda Hodlera w Muzeum Sztuk Pięknych w Bernie. Nasza wersja nie uwzględnia kolorów, więc jest mniej sugestywna ;)
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ferdinand_Hodler_005.jpg
Postanowiłam powiesić mocnych, twardo stąpających po ziemi facetów nad swoim stoliko-biurkiem w kuchni. Żeby w chwilach słabości, kiedy tak okropnie się nie chce, udzielała mi się ich determinacja w dążeniu do celu. Nawet gdyby to miało być "tylko" odpisanie na przyjacielskiego mejla lub ugotowanie zupy.


sobota, 5 grudnia 2015

Niespodzianka albo metamorfoza

W trakcie filmu Bee oddala się na moment do kuchni, w tym czasie Spider zajmuje jej miejsce na kanapie.
- Podsiadłeś mnie...
- No to masz swojego Podsiadłę.
Yuhuuu!! :))


Dawida uwielbiam za całokształt: głos, kreatywność, charyzmę, skromność, poczucie humoru... Piosence towarzyszy świetny, igrający z konwencją klip, w którym obok wokalisty występuje utalentowana aktorka Marta Nieradkiewicz. (Mogliście ją oglądać w "Płynących wieżowcach", można także w poruszającym spektaklu " nie-boska komedia. WSZYSTKO POWIEM BOGU" w Starym Teatrze w Krakowie.)

poniedziałek, 23 listopada 2015

Nie tylko dla dorosłych ;)

Na niedzielnym na targu "pod młynem" wypatrzyłam takie oto dzieło:

 

Przypomniała mi się przy tej okazji historia sprzed trzech lat, jak to wujek nagrywał telefonem Niunię bujającą się zamaszyście na podłodze swojego pokoju w foteliku samochodowym i postanowił polecieć Kieślowskim, więc zapytał trzyletnie dziecko:
- Co jest dla ciebie w życiu najważniejsze?
A dziecko odparło:
- Ciciuś.
W tym momencie mamunia i ciocia obserwujące tę scenę udusiły się z tłumionego śmiechu, zaś reżyser-operator kontynuował:
- A co na drugim miejscu?
- Djugi ciciuś.

sobota, 21 listopada 2015

Jeszcze o Tym-Jedynym-Na-Świecie

Dlaczego ataki na Paryż wstrząsnęły światem mocniej niż wojna w Syrii, która pochłonęła już kilkaset tysięcy istnień, albo zamachy w innych częściach globu...

Dla milionów ludzi na świecie Paryż jest synonimem piękna i wyrafinowania, wolności, beztroski i przygody, romantyzmu i miłości, urody i uroku życia, miastem sztuki, artystów, twórczych inspiracji. Powiem górnolotnie - wspólnym dobrem ludzkości, kwintesencją osiągnięć cywilizacji Zachodu. Takie miasto-symbol, miasto-marzenie funkcjonuje w zbiorowej wyobraźni i miliony ludzi chcą go przynajmniej raz w życiu zobaczyć, doświadczyć. A doświadczywszy mieć świadomość, że ono gdzieś tam jest, trwa i można do niego wrócić.

Uderzając w Paryż, terroryści uderzyli w marzenia. Między innymi dlatego świat zareagował gwałtownym oburzeniem i stanął murem po stronie wartości, które tak idealnie ucieleśnia Paryż.
Tak sobie myślę…



środa, 18 listopada 2015

Drogi Mój,
Życzę Ci powrotu do siebie, zakochanego w życiu i wolności.
B.
















































P.S. Wszystkie zdjęcia z maja 2015.

sobota, 7 listopada 2015

Pogwarki o ... zjawiskach

Spider z Bee idą przez Most Tumski.
Spider: Popatrz jak ładnie...
Bee (zaskoczona inżynierską wrażliwością na jesienne tumany nad Odrą): Mhmm...
Po czym oboje równocześnie:
Ona: Mgła.
On: Inwersja.

Ach, jaka piękna ta wieczorna inwersja nad chłodnym ciekiem! ;)


środa, 4 listopada 2015

Pod prądem

Chociaż ten album pokazał się na rynku już prawie rok temu, odkryłam go dopiero niedawno i uległam wielkiej fascynacji. "Prąd" Natalii Przybysz. Zaczynam go słuchać od rana i wracam kilka razy w ciągu dnia. Ewidentnie pierwsza faza zakochania. Utwory są zróżnicowane stylistycznie i trafiają do mnie absolutnie wszystkie. Obecnie do faworytów zaliczam "Nazywam się niebo", optymistyczną pochwałę skończonego, cudownego wszechświata, jakim jest kobieta (mężczyzna też :)) oraz wzruszający utwór "Do kogo idziesz?", którego warstwa słowna budzi wspomnienia tęsknych ludowych piosenek, jakie śpiewała mi babcia...

Przepadam za znakomitymi tekstami, jakie znalazły się na tej płycie. Pozostawiającymi dużą wolność interpretacji, dotykającymi wielu aspektów bycia kobietą, bycia w związku ze sobą, mężczyzną i światem.



Na koncercie we wrocławskim klubie Eter, zachwyciło mnie pulsujące, mocne brzmienie "Przeze mnie" i "Do kogo idziesz?" Aplauz dla świetnego zespołu. Odleciałam na muzyczny księżyc.



Podobają mi się także klipy do "Miodu", "Nazywam się niebo" i "Królowej śniegu" (ten ostatni kręcony w surowym pejzażu Islandii). Szlachetne w formie i kolorystyce są jak wykłady z życia blisko natury i własnych uczuć.



Last but not least, czyli sprawczyni zamieszania - Natalia Przybysz. Dojrzała artystka hipnotyzująca swoją sceniczną obecnością. Przepiękna kobieta, oryginalna osobowość, ujmująco skromna i zdystansowana. Pozostaję pod wrażeniem.

Reasumując - gorąco polecam podłączenie się do "Prądu". :)

P.S. Niunia oświadczyła, że woli iść z mamunią i ciocią na koncert niż na urodziny koleżanki. Niestety, tym razem jej życzeniu nie stało się zadość, choć po półtorej godzinie oczekiwania na pojawienie się zespołu na scenie zaczęłyśmy żałować, że nie ma jej z nami... i nie możemy jej poprosić o przysługę, którą ona wyjątkowo chętnie wyświadcza... Niunia mianowicie potrafi wydać z siebie tak przeraźliwie wysoki i donośny pisk, że z pewnością dosięgnąłby uszu artystów w garderobie, czy gdzie tam się oni zapodziali...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...