Wiosna nie kwapiła się długo z pomocą humanitarną. Już myślałam, że na zawsze pozostanę w stanie zimowej hibernacji, zafiksowania na idiotycznych i męczących ideach, które dopiero intensywne słońce jest w stanie pokazać we właściwym świetle i rozpuścić... Pomysły prysły, a ja oficjalnie zainaugurowałam dziś sezon w ogrodzie zmysłowych przyjemności, czyli w magicznym botanicznym.
Zdjęcia świeżo upieczone, niestety znów w smartfonie.
Po opuszczeniu ogrodu, w którym nawet wiało mniej niż w innych częściach Ostrowa Tumskiego (co potwierdza jego kojąco-wyciszające właściwości:), z rozmachu sfotografowałam jeszcze zdziczałą wiśnię, jaka uchowała się przed księgarnią archidiecezjalną. Dopiero zakwitła obficie i przelotnie i wygląda jak co roku zjawiskowo wśród wiekowych murów. Już myślę i żałuję, że jej młodość potrwa tylko tydzień. Czasie zarzuć swój sprint, stań i podziwiaj!!!!!!!!!